KORONAWIRUS A ROWER - NASZE STANOWISKO



Od 1 kwietnia rząd wprowadził u nas nowe obostrzenia odnośnie poruszania się poza miejscem zamieszkania, pracy sklepów czy usługodawców. Zmieniły się też zalecenia odnośnie jazdy na rowerze, czy może lepiej jakbyśmy powiedzieli - trenowania na nim?

Prawda jest taka, że razem z Dominiką śledzimy Internet i to, co tam różnorakie osoby wykrzykują. Zawodnicy w większości siedzą na… rowerze w domu, „zawodnicy” wychodzą codziennie na rower bo muszą walczyć ze słabą psychiką, która siada po 1 dniu bez jazdy, a zwykłe Janusze, jak my, zwyczajnie siedzą w domu i starają się nie wychodzić niepotrzebnie poza jego obręb. Robimy tak od 17-18 marca (bo będąc 17 na rowerze spotkaliśmy w lesie masę ludzi), czyli dużo wcześniej niż większość „Influłenseroof” internetowych w ogóle podjęła temat i pogadanki o tym „czy wolno czy nie”, które potem nagle zmienili na „ja już nie wychodzę bo zmienili rozporządzenie i jest zakaz”. My robiliśmy to zanim stało się to modne.

Wytłumaczymy wam najpierw dlaczego tak postąpiliśmy. Mimo, że jesteśmy w miarę zdrowi i z odpornością u nas problemu nie ma to nie chcemy zostać powodem, dzięki któremu ktoś zachoruje. Mimo, że może to być przypadek jeden na milion (albo i 10 milionów). Po drugie, jeśli my wyjdziemy to może wyjść sąsiad, bo jak my to i on może. A jak sąsiad wyjdzie to zobaczy go Zenek z klatki obok i też se pójdzie na rower. Tak, tak, wiemy, że w lesie sporo ludzi nie ma. Choć mamy inne doświadczenia. Ty pójdziesz do lasu, bo mieszkasz w jego bliskiej odległości (500m) i lubisz tam jeździć. Natomiast Janusz spod 10 i Halyna z klatki obok już będą śmigać po mieście, łapiąc, dotykając i wydychając różne rzeczy. Mogą być zdrowi albo mogą tylko się tak czuć. Nigdy nie wiesz.

Są też tacy, którzy mimo, że jeżdżą sprawnie to mogą ulec wypadkowi i wylądują w szpitalu ze skręconą kostką lub wybitym palcem. Przykładowo dajemy lekkie obrażenia bo nie ma to większego znaczenia co się z tobą stanie w tym wypadku. Znowu - jesteś zdrowy albo i nie, więc możesz kogoś zarazić albo coś złapać. Dodatkowo, zapychasz służbę zdrowia, która ma co robić i nawet MÓWIĄ CI O TYM W TELEWIZJI sami ratownicy i lekarze. Zignorujesz ich prośbę? Zignorował byś prośbę Powstańca o uszanowanie jego woli o nienoszenie biało-czerwonej opaski na ramieniu, gdyż jest to brak szacunku do ich świętego symbolu? ;) Niektórzy pewnie tak ale ty chyba nie, co?

Nie piszemy tego wszystkiego by udowodnić Ci, że jesteś „nie ten tego” (nie chcemy używać wulgarnych i niemiłych wyrazów). Rozumiemy, że pracujesz ciężko albo nawet i ciężej. Sami jesteśmy w podobnej sytuacji, tylko, że możemy pracować zdalnie. Sklepy jednak muszą być otwarte tak samo jak szpitale czy komisariaty. Pewne zawody muszą pracować by inni mogli żyć spokojniej. Nie porównuj jednak konieczności z przyjemnością. Chcemy więc byś przemyślał sprawę i podjął decyzję zgodną ze swoim sumieniem. Czy tak MEGA NIESAMOWICIE MOCNO czujesz potrzebę by musieć wychodzić codziennie na rower, a przede wszystkim chwalić się tym wszędzie i zachęcać innych do tego by jeździli, bo przecież „nie ma zakazu”?

A no tak… nie ma zakazu. Są tylko zalecenia. Były one także wcześniej, czyli od 24 marca. Mieliśmy ograniczyć sport do minimum i ewentualnej higieny psychicznej - bez mocnego trenowania wyjść na rower raz na jakiś czas. Część z „ludzi Internetu” to olała i jeździli, bez skrupułów, czasami nawet na ustawkach. Natomiast od 1 kwietnia nagle się im odmieniło bo stwierdzili, ze jednak są zakazy (których nie ma) więc wychodzi na to, że to nie oni z własnej woli, a z przymuszenia musieli odpuścić sobie rower. Jednak dzień wcześniej śmigali między ludźmi po centrum dużych miast, a następnego chwalą się selfiaczkami, jacy to oni są cool i odpowiedzialni, że zostają w domu. Takim czymś nas karmią, a najgorsze jest to, że wiele osób im przyklaskuje. Musieliśmy (bo nas szlag trafia) na sam koniec wspomnieć (dać mały pstryczek w nos) o tych, którzy mają opinię nieskalanych ideałów, a ich zdanie w grupie odbiorców jest więcej warte niż sztabka złota. Poza tym, nie mamy własnego życia i lubimy hejtować.

My jednak wolimy posiedzieć i przeczekać całą sprawę w domu, dla bezpieczeństwa waszego i naszego.

PIONA!

Komentarze